Zajęcia zdalne 17.01.2022

Witajcie dzieci 🙂

Już za kilka dni będziemy obchodzić dwa ważne święta – pewnie już się domyślacie jakie?…

Tak…, to Dzień Babci i Dzień Dziadka 🙂 Właśnie dlatego w tym tygodniu będziemy o nich dużo rozmawiać.


Wysłuchajcie proszę opowiadania Barbary Szelągowskiej pt. „Nasi dziadkowie” – czyta Joanna Sobolewska 😉

Kasia i Ania jak zwykle siedziały obok siebie. Dziewczynki, podobnie jak reszta grupy, przygotowywały kartki z okazji zbliżających się Dnia Babci i Dnia Dziadka. Wszystkie dzieci bardzo się cieszyły, że ich dziadkowie wkrótce przyjdą do przedszkola obejrzeć występ wnuków.
– Nie wiem, czy moja babcia będzie mogła przyjść do przedszkola – zasmuciła się Ania.
–  Od kiedy mama poszła do pracy, babcia opiekuje się moją siostrzyczką. Maja ma dopiero dwa lata i nie może zostać sama w domu.
– Nie martw się, Aniu. Spotkanie z dziadkami będzie po południu, tak aby wszyscy mogli przyjść – pocieszyła dziewczynkę pani Ewa.
– Uff. To dobrze! – powiedział Kacper. – Bałem się, że babcia nie zdąży wrócić z pracy.
– To twoja babcia pracuje? – zdziwiła się Ania. – Moja jest na emeryturze i zajmuje się moją siostrzyczką Mają. Myślałam, że wszystkie babcie są na emeryturze i opiekują się małymi dzieć
mi.
– Phi! Ale wymyśliłaś. Moja babcia też jest na emeryturze i nie opiekuje się żadnym dzieckiem – powiedział Filip. – Razem z dziadkiem jeżdżą na ryby. Dziadek jeszcze zbiera znaczki, czyta książki i lubi bujać się w fotelu. Kiedy dziadek buja się w fotelu i czyta, babcia chodzi ze swoimi koleżankami na gimnastykę. Chciała, żeby dziadek też chodził
na gimnastykę dla zdrowia, ale on powiedział, że woli bujanie, czytanie i znaczki.
– O, to tak samo jak moja babcia. Zawsze mi mówi, że odkąd jest na emeryturze, spokojnie może bujać w obłokach. I na dodatek jeszcze strzela.
– Jak to może bujać w obłokach? To niemożliwe! – zapewniał Witek.
– Chyba, że jest pilotem wojskowym i strzela do chmur! Ale po co? – zastanawiał się chłopiec.
– Nie jest żadnym pilotem! Buja w obłokach – czyli marzy – wytłumaczyła koledze Basia.
– Chciałaby wyruszyć w podróż dookoła świata, ale nie wie, czy da radę, bo od kilku miesięcy strasznie jej strzela w kościach. Na razie czyta bardzo dużo książek podróżniczych i chodzi do lekarza, żeby przestało jej strzelać
.
– A wiecie, że jak jest się na emeryturze, to trzeba oddać komuś swój budzik?
– Maciek, ale dlaczego? – zdziwiła się Dominika.
– Dziadek mi powiedział, że teraz już nie musi zrywać się codziennie o piątej rano z łóżka, żeby zdążyć do pracy. Oddał mi swój budzik, żebym na pewno nie spóźniał się do przedszkola. I jeszcze powiedział, że wreszcie ma czas na swoje hobby i teraz całe dnie spędza na działce, bo chce być prawdziwym ogrodnikiem i wyhodować największą dynię na świecie!
– A moja babcia niedawno miała urodziny i trochę się martwiła, że ma już pół wieku.
To chyba bardzo dużo… ale potem ciocia Agata powiedziała mojej babci, że jest jeszcze bardzo młoda i może góry przenosi
. Zawsze wydawało mi się, że góry są bardzo ciężkie… Kilka dni później moja babcia pojechała razem z ciocią w Tatry i razem weszły na Rysy. Jak wróciła do domu, powiedziała, że teraz jest bardzo szczęśliwa, bo spełniła swoje marzenie. I potem pokazywała koleżankom z pracy zdjęcia ze szczytu.
– A mój dziadek ciągle gra w piłkę nożną. Często spotyka się z kolegami i razem grają na boisku. Babcia powiedziała, że chyba zwariuje od tej piłki, i nauczyła się szyć
. I uszyła już chyba ze sto lalek! – powiedział Bartek.
– Fajna jest ta emerytura – westchnął Krzysio. – Tyle różnych rzeczy można robić
! I każdy może mieć inne marzenia i hobby.
– I wcale nie trzeba pilnować małych dzieci – powiedziała Ania.
– Ciekawe, czy przedszkolak może zostać emerytem? – zastanawiał się Damian. Dyskusję dzieci przerwała pani Ania.
– Ewelinko, dziadek po ciebie przyszedł.
Dziewczynka bardzo się ucieszyła, że dziadek po nią przyszedł, i w podskokach wybiegła z sali. – Dziadku, jak ja się cieszę, że jesteś na emeryturze! Dzięki temu masz tyle czasu dla mnie! – zawołała i przytuliła go z całych sił.

Po wysłuchaniu opowiadania, spróbujcie odpowiedzieć na pytania:

  • O czym rozmawiały dzieci?

  • Czym zajmuje się babcia Ani?

  • Czym zajmuje się babcia Filipa?

  • Czy to możliwe, by wszystkie babcie i wszyscy dziadkowie lubili to samo?

Co twoja babcia i dziadek lubią robić najbardziej? 🙂

Laurka dla babci i dziadka

Zachęcam Was, drogie dzieci, do przygotowania laurek dla waszych Babć i Dziadków 🙂
Do ich wykonania potrzebujecie tyko kartki, kredki lub mazaki, farby i wasze paluszki 🙂

Kartkę składamy na pół i na jej zewnętrznej stronie paluszkami umoczonymi w farbie wykonujemy serduszka (jako kwiatki, baloniki itp.), dorysowujemy łodygi, sznureczki. Mazakami lub kredkami piszemy dla kogo jest laurka i gotowe!
Prawda, że nie jest trudna do wykonania? A Dziadków najbardziej cieszą takie prezenty wykonane własnoręcznie 🙂
W środku laurki możecie wkleić życzenia – z pomocą rodziców lub rodzeństwa. Możecie również zamiast życzeń napisać te słowa i podpisać swoim imieniem 😉


KOCHAM CIĘ BABCIU
KOCHAM CIĘ DZIADKU

Na koniec kolejne ćwiczenia do wykonania na komputerze 😉

https://wordwall.net/pl/resource/27340596/babcia-i-dziadek

https://wordwall.net/pl/resource/27368707/polski/co-robi-moja-babcia-i-dziadek

Życzę miłego dnia i do zobaczenia w przedszkolu :*

Pani Asia 🙂


Zajęcia zdalne 14.01.2022r.

Witajcie dzieci 🙂

W tym tygodniu rozmawiamy o upływającym czasie i wszystkim, co jest z tym związane – pory roku, miesiące, dni i godziny.

W środę mogliście posłuchać opowiadania „O dwunastu miesiącach”, obejrzeć filmik i utrwalić nazwy miesięcy.

Dzisiaj zachęcam Was do wykonania kalendarza z porami roku i miesiącami.

Do jego wykonania potrzebujecie kartkę z bloku, kredki lub mazaki. Możecie przerysować z wzoru, który Wam wysłałam lub stworzyć według własnego pomysłu, a wiem, ze potraficie tworzyć piękne prace 🙂 Dodatkowo możecie na kalendarzu zaznaczyć miesiąc, w którym obchodzicie swoje urodziny 🙂

Dołączam Wam dwie piosenki o porach roku i symbolach, które się z nimi kojarzą

Na koniec niespodzianka 🙂 również związana z porami roku.

https://wordwall.net/pl/resource/14350566/pory-roku-k

https://wordwall.net/pl/resource/14351061/pory-roku-k

Życzę przyjemnej pracy i zabawy oraz miłego weekendu.
Pozdrawiam cieplutko – pani Asia :*


Zajęcia zdalne 13.01.2022r.

Witajcie drogie dzieci oraz rodzice 🙂

Nasze dzisiejsze zajęcia zatytułowane są „Szczęśliwi czasu nie liczą” – zapoznanie
ze sposobami pomiaru czasu.

Czy wiecie co oznacza powiedzenie „Szczęśliwi czasu nie liczą”?

Możecie to sprawdzić w bardzo prosty sposób 😉

Poproszę kogoś z Waszej rodziny, by nastawił minutnik, np. w telefonie na 3 minuty – nie mówiąc dziecku na ile czasu jest nastawiony minutnik.W tym czasie usiądźcie i postarajcie się nie ruszać

.

Po tym ćwiczeniu, ponownie nastawcie minutnik na 3 minuty i tym razem niech dziecko zatańczy do ulubionej muzyki.

  • Jak Wam się wydaje, ile czasu trwało każde zadanie?

  • Czy któreś zadanie trwało krócej, a któreś dłużej?

Gdy robimy coś, co sprawia nam przyjemność, czas mija nam szybko. Gdy wykonujemy czynności, które są dla nas nieciekawe, wydaje się nam, że trwają dłużej.

Abyście sami mogli odczytywać godziny na zegarze, proponuję obejrzenie filmiku edukacyjnego 🙂

Dzisiaj zachęcam Was również do wykonania kilku ćwiczeń gimnastycznych 🙂

Ćwiczenia fizyczne w domu i delikatna gimnastyka rozruszają stawy i mięśnie, pobudzą krew i dodadzą energii.

Niezależnie od pory i okoliczności, ćwiczenia powinny sprawiać dziecku frajdę – tylko wtedy będzie je wykonywało chętnie i dokładnie. Czasem wystarczy atrakcyjna nazwa, odrobina wygłupów 😉

Gotowi??? To zaczynamy! 🙂

Koncert gimnastyczny

Dziecko siedzi na podłodze, podparte z tyłu dłońmi. Nogi ma ugięte w kolanach. Unosi zgięte nogi i na hasło „bęben!” uderza (lekko!) piętami w podłogę, a na hasło „pianino!” – gra na niej paluszkami stóp. Może wystukiwać rytm konkretnej piosenki, np. „Wlazł kotek na płotek”.

Wyścig wielbłądów

Dziecko chodzi na czworakach, ale z wyprostowanymi nogami i wypiętą pupą, która wygląda jak wielbłądzi garb. Jeśli zwierzaków jest więcej, można urządzić wielbłądzie wyścigi. Dla utrudnienia odwzorujcie chód tego zwierzęcia (symetrycznie, czyli najpierw przestawcie lewą rękę i nogę, a później prawą rękę i nogę).

Wyścig raków

Dziecko opiera się na rękach i nogach (brzuchem do góry), unosi biodra i wędruje
w tej pozycji. Będzie miało większą frajdę, jeśli Rodzicu także spróbujesz! 😉

Zabawa w lustro

Siadacie po turecku naprzeciwko siebie. Dziecko naśladuje wszystkie twoje ruchy („wkręcasz żarówki”, kiwasz na boki głową, rysujesz w powietrzu kółka rękami). A potem zmiana ról – ty naśladujesz malucha. Zabawę możecie sobie urozmaicić robieniem min: róbcie ryjek, uśmiechajcie się szeroko, wystawiajcie język itd.
To świetne ć
wiczenia mięśni twarzy – sprzyjają wymowie.

Modelka/ Model

To ćwiczenia gimnastyczne dla każdego, również dla dorosłych: na podłodze rozciągnijcie skakankę lub sznurek (możecie też wykorzystać np. krawędź dywanu). Dziecko idzie (plecy proste, głowa wysoko, krok pełen godności) wzdłuż linii, stawiając stopy na krzyż, niczym modelka na wybiegu. Ważne jest, aby napiąć mięśnie brzucha podczas tego ćwiczenia.

Życzę przyjemnej zabawy i pozdrawiam Was cieplutko 🙂 Pani Asia 😉


Zajęcia zdalne 12.01.2022r.

Słuchanie opowiadania „O dwunastu miesiącach, rozwiązywanie zagadek o miesiącach, oglądanie filmiku edukacyjnego o miesiącach.

 

O dwunastu miesiącach Janina Porazińska

Była w chacie gospodyni. Miała córkę i miał pasierbicę. Pasierbica była dobra, a córka była dokucznicy. Ludzie na sierotkę mówili: ładniutka, a na córkę – brzydula, więc macocha sierotki strasznie nie lubiła. Tak umyśliła sobie: – Pozbędę się jej, do lasu wyślę…może tam przepadnie!

Nadszedł grudzień. Spadł śnieg i przyszedł mróz, a srogie wichury po polach pędziły i tumanami śniegu miotały.

Raz wola macocha sierotkę i mówi: – Idź mi zaraz w las i nazbieraj fiołków. Jak ich nie nazbierasz, to się tu nie pokazuj, bo cię do izby nie wpuszczę.

Aż się biedna sierotka za główkę chwyciła: _ A gdzie ja w tym śniegu fiołki znajdę?

Szukaj, gdzie chcesz. Albo dziś do wieczora fiolki przyniesiesz, albo się nie pokazuj w chałupie…

Co było robi

. Wzięła dziewczynka chustkę i poszła w las. Idzie, idzie lasem i wcale nie wie, gdzie tu można fiolki znaleźć. Nawet na wiosnę ich tu nie widziała. Uszła spory kawałek. Aż tu widzi: ogień się pali, a dookoła ognia dwunastu mężczyzn siedzi.

A może to zbójcy? Iść tam? Nie iść?” Ale ośmieliła się i ku siedzącym idzie. A jak podeszła bliżej, poznała, że to bracia miesiące.

Rzekła dobre słowo – odpowiedzieli jej i pytają: – Który też z nas najbardziej ci się podoba?

A sierotka śmiało: – Wszyscyście piękni, boście wszyscy potrzebni. Spojrzeli bracia po sobie, spodobała im się taka grzeczna mowa. Az  pytają: – Po coś tu przyszła dziewczynko?

Macocha kazała mi fiołków nazbierać, ale gdzie ich zimą szukać!

E, nie martw się, moze i znajdziesz.

Usiadł Kwiecień na miejscu Grudnia. Zaraz śnieg zaczął topnieć, Co bliskie jarzębiny, brzozy i leszczyny pokryły się listkami, zazieleniły się jagodowe, borówkowe krzaczki, a ptaszęta zaczęły po wiosennemu śpiewać.

Idźze, sierotko, za tę pierwszą sosnę, fiołków poszukaj.

Idzie dziewczyna, patrzy… a tam aż modro od kwiecia! Przypadła na kolana, rwie, rwie…pół koszyka narwała. Przykryła je mchem, zeby nie zmarzły. I wróciła do ogniska Kwietniowi podziękować.

Idźze w spokoju do domu. A jak będziesz znów w potrzebie, przyjdź do nas.

Biegnie sierotka do domu, a nadziwić się nie moze i temu, ze się tak wiosna zrobiła i fiołki wyrosły, a i temu, ze wcale teraz zimna nie czuje. Wiatr tak samo dmie, śnieg tak samo nad ziemią hula, a do niej to jakoś nie dochodzi, właśnie jakby jeno za szybką na świat zimowy patrzyła. A droga jakoś zrobiła się niedługa.
Już i brzeg lasu, już i koniec pola, już i chata, z której rano wyszła.

Usłyszała macocha, ze dziewczyna wchodzi do sieni, tak wyszła z izby i woła:

Jeśli nie masz fiołków, to wynocha!

Mam, mam, patrzcie jeno! – woła dziewczynka z radością i stawia koszyk na stole.

Przyskoczyła do koszyka matka i córka.

Odgarniają mech – a tu w izbie zapachniało jak w ogrodzie wiosną!
– Naprawdę… fiołki prawdziwe – mamrocze macocha i pojąć nie moz
e, gdzie je pasierbica znalazła.
– W lesie były?

W lesie.

Minęły trzy dni, mróz jeszcze bardziej się nasilił, wichry jeszcze się bardziej rozsrozyły – a macocha myśli:

Za pierwszym razem nie udało się, moze za drugim się uda”. I woła do sieroty:

Biegaj mi zaraz w las i nazbieraj tam poziomek. I to ci przykazuję: coby były piękne, coby były dojrzałe.
A jak ich nie najdziesz, to nie wracaj! Znów się dziewczyna okręciła swą podartą chuściną, wzięła na bose
nogi chodaki i poszła.
Myśli sobie: „Pójdę do Miesięcy, moz
e mnie i teraz poratują. Ale czy to do nich dojdę? E, musi nie, musi jeszcze przed borem zamarznę”.

Idzie, idzie… wichry ją szarpią, mróz na wylot ją przejmuje. Kazda kosteczka w niej z zimna się trzęsie. Ale jakoś do lasu doszła, do dwunastu braci dobrnęła. Powitała ich, odpowiedzieli.

I Grudzień mówi: – To ty, dziewczynko? Cóż teraz chciałabyś mieć?

Wstydzi się sierotka swej zuchwałości, ale cóż ma począć! Więc nieśmiało szepce:

Poziomek bym chciała… pięknych, dojrzałych…

To się zrobi… to się zrobi… – Mówi Grudzień.

Dźwignął się ze swego siedziska, a na jego miejsce przyszedł młody Czerwiec.

I raz-dwa-trzy… dookoła śnieg stajał, drzewa zazieleniły się, głogowe krzaki stanęły w rózowym kwieciu, a ptaszki napełniły las taką muzyką, ze od ich nutek aż liście drzały, aż chwiały się gałązki.

Idźze, sierotko, za tę sosnę, poszukaj.

Idzie dziewczyna, a na polanie za sosną aż czerwono od poziomek! Jakby tu kto cały wór koralików rozsypał!

Dopieroż zaczęła zbierać a do dzbanka sypać! A tak jej ta robota szybko szła, ze nie do pojęcia! Już połowa dzbana, już po szyjkę, już pełniutki z czubem!

Zerwała liść paproci, dzbanek nakryła, wilczym łykiem okręciła i z wielką radością poszła Czerwcowi podziękować.

Idzze, sierotko, spokojnie do domu. A jak będziesz czego potrzebowała, to przyjdź tu do nas.

Idzie dziewczyna do domu i, tak jak za pierwszym razem, wcale jej nie zimno i dzbanek nie cięzy, i droga niedaleka.

Usłyszała macocha, ze dziewczyna wchodzi do sieni, tak wyszła z izby i woła:

Jeśli nie masz poziomek… Nie dokończyła, bo już poziomki są – w sieni pachnie jak na polance leśnej, gdy ja czerwcowe słońce dogrzeje. Wnet też i cała izba poziomkową wonią się napełniła.

Znów minęło kilka dni. Gospodyni myśli:

Głupia byłam, ze chciałam fiołków, ze chciałam poziomek. Kwiatki zwiędły i nie ma nic; poziomki się zjadło i nie ma nic. Tera kazę sierocie przynieść z lasu talarów. Więc mówi do sieroty:

Leć mi do lasu i przynieś talarów. Coby były cięzkie, ze szczerego srebra. Jak ich nie najdziesz, to się tu nie pokazuj!

Zabrała się sierota i znów idzie, i znów przed braćmi Miesiącami staje. – Talarów kazali macocha przynieść. Coby były ze szczerego srebra. Podumał Grudzień, aż mówi:

Przychyl się i weź sobie węgielków z ogniska.

Nie śmie dziewczyna odmówić, ale strasznie się boi, ze jej te węgielki dziurę w zapasce wypalą i macocha ją za to ukarze. A jakzeż przyjdzie z węglami, skoro miała talarów przynieść!… To moze lepiej nic nie brać i do chaty nie wracać…

Nie bój się, nabierz węgielków. A jak jeszcze macocha cię wyśle, to już do niej nie wracaj, u nas zostań. W naszej zagrodzie będziesz mieszkała, gospodarkę nam będziesz prowadziła.

Dziewczyna kupkę węgielków czerwonych, zarzących nabrała, podziękowała i wraca. A wciąż się strasznie boi, ze jej się dziura w zapasce wypali. Weszła do sieni, a macocha woła:

Masz talary?! Ile ich masz?!

Nie śmie sierotka o tych węgielkach powiedzieć – boi się. Milczkiem do nalepy podchodzi, a serce w niej mdleje ze strachu. Wytrząsa z zapaski…

A tu brzdęk, brzdęk, brzdęk… srebrne talary na nalepę lecą i dźwięczą, i błyszczą, a ze w całej izbie pojaśniało. Rzuciła się macocha z córką! Talary zagarniają, oglądają, liczą…

– Tylko tyle przyniosłaś?! A gdzie masz więcej? Może gdzieś pod śniegiem schowałaś? Leć zaraz i wszystkie przynieś!

Ubrała się sierota w swą starą chuścinę i poszła w las, i więcej nie wróciła. Do dwunastu braci Miesięcy na słuzbę przystała.

Czeka macocha do późnej nocy. Czeka cały ranek, cały dzień i znów cały wieczór. Pasierbicy nie widać. Tak powiada do swojej córki:

Nie wiadomo, co się stało z pasierbicą, moze w polu zamarzła na śmierć. To teraz ty pójdziesz.

Matko, chcecie, cobym i ja przepadła?

Nie bądź głupia! Tamta co na sobie miała? Letnią sukienkę i chuścinę. A ciebie ubiorę w wełniak, w kozuch, w buty po kolana. Nie bój się, ani poczujesz zimna. A talarów przyniesiesz. Potrafiła tamta, potrafisz i ty.

Przecie! Potrafię. Jeszcze więcej przyniosę.

Matka córkę ciepluśko ubrała i jeszcze ją zababuliła w ogromną wełnianą chustę.

Weźze na talary w jedna rękę torbę, w drugą garnek, a na plecy jeszcze woreczek. No, nadźwigasz się, ale idź se powolutku, odpoczywaj.

Poszła córka. A dzień był niezgorszy. Ściepliło się. Wiatr ustał, słońce mgławo świeciło, polatywał śniezek drobniutki i suchy.

Przeszła córka pole, weszła w las.Ciepło jej, wesoło. Idzie a rozgląda się dookoła, gdzie to te talary lezą. O, coś tam się w lesie jarzy, migoce!…

Biegnie dziewczyna, aż się o małe świerczki śniegiem przysypane potyka i przewraca! Przybiegła! Patrzy, a to ognisko się zarzy, a dookoła ognia dwunastu braci siedzi

Poznała, ze to bracia Miesiączkowie. Ale wielce była rozgniewana, ze się tak tym ogniem oszukała. Myślała, ze to talary świecą, a tu ot co!

Dzień dobry, dziewczynko! A moze nam powiesz, kto my jesteśmy?! – Zawołał wesoło Grudzień.

A córka ze złością:

Ten tu Marzec – kłapie wargą jak starzec. A ten Maj – tylko mu kij zebraczy daj. A ten Luty – Ma koślawe buty. Stary Grudzień – największy leń!

I tak długo jeszcze uraźliwie Miesiączkom przygadywała. Aż się bracia rozgniewali.

Podniósł się Grudzień, a na jego miejsce usiadł Luty. I dopiero jak nie zacznie się sroga zima!

Mróz ścisnął nagle taki, ze aż drzewa zaczęły hukać.

Podniósł się wicher, pochwycił tumany śniegu i rozhukał się zamiecią.
Myśli córka: „Trzeba mi do domu uciekać!” Ale drogi powrotnej wcale znaleźć nie moz
e. To w tę stronę biegnie, to w tamtą. Ognisko z oczu straciła. A tu bór coraz gęściejszy, a tu mróz coraz okrutniejszy, a tu zaspy coraz większe. Brnie już po kolana, siły traci, senność ją ogarnia…

Bo nie znajdzie szczęścia ten, co nieżyczliwość w sercu nosi.

.

Zagadki o miesiącach:

Kto odpowie szybko mi,
który miesiąc ma najmniej dni? (Luty)

Ten miesiąc krotko się nazywa,
a cały świat zielenią zakrywa. (Maj)

W miesiącu tym słoneczko dogrzewa,
a na każdym polu zboże dojrzewa. (Sierpień)

Ostatni listek już z drzewa opadł,
bo nadszedł…… (listopad)

Co to za miesiąc, który niesie
grzyby i wrzosy liliowe w lesie? (Wrzesień)

Choinkę przynoszę, lubią mnie ludzie,

na wigilię proszę,
nazywam się…… (grudzień)
.

.

Filmik edukacyjny o miesiącach